Spłacanie długu

W roku 2013 (gdy uzupełniam ten tekst z marca 2011 roku)) minęło 40 lat od podjęcia mojej pracy społecznej w charakterze wolontariusza,  którą podjąłem wiosną 1973 roku  w Ognisku „Praga” jako wychowanek „Dziadka” Lisieckiego  dla ognisk, gdzie przychodziłem 2-3 razy w tygodniu i pomagałem ogniskowcom w odrabianiu lekcji. Jest to na tyle dużo lat, że niektórzy, a może nawet większość z obecnych członków Towarzystwa, tyle lat jeszcze nawet nie przeżyli.

Nie będę jednak mówił o sobie ani nawet o najnowszej, tej liczonej od śmierci „Dziadka” – historii ognisk i Towarzystwa, bo mamy Archiwum towarzystwa i Koła Wychowanków skrzętnie zbierane i pięknie opracowane przez kol. Dąbrowskiego. Muszę  natomiast powiedzieć o osobach, z którymi wspólnie tworzyliśmy to dzieło. Osoby te przychodziły i odchodziły, ale praca posuwała się do przodu.

W gronie tych osób są te, które przeszły już na drugą stronę cienia, a ich nazwiska przewijają się na kartach historii Towarzystwa. Przywołajmy te nazwiska: Barbara Lisiecka-Pilecka, Wiesław Terpiłowski, Stefan Sygowski, Czesław Pawłowski, Janusz Olewiński, Lech Milewicz, Zdzisław Kuziński.

Byli też Wychowawcy, z których kilkoro utrwaliło się w mojej pamięci a od których, obok Dziadka, czerpaliśmy wzory do naszych późniejszych zachowań jako dorośli. Wspomnijmy więc też Ich nazwiska: Hildegarda Karczowa, Maria Pilecka „Ciocia”, Michał Gancarczyk „Druh”, Jan Jawecki „Karafka”, Marian Gędłek „Wu-eF”, Wojciech Salinger i inni.

W  liczbie tworzących naszą organizację są też jeszcze żyjące wśród nas, ale bardzo wiekowe osoby takie jak pani Barbara Zawirska-Roefler (zmarła 19.12.2014 r. w wieku 90 lat)), lekarz-pediatra, powstaniec warszawski, lekarz ogniskowych dzieci, pani Magdalena Olewińska „Wisia”(nie żyje), długoletnia księgowa ognisk PZOW i Koła Wychowanków, jest kolega Włodzimierz Brzeziński (zmarł w wieku 91 lat), wychowawca. Te osoby poświęciły wiele lat swojego życia, aby, nie oglądając się na wynagrodzenie, pomagać, „Dziadkowi” w najtrudniejszych dla niego i ognisk chwilach. Jedyną formą podziękowania, jaką im okazaliśmy było przyznanie tym osobom tytułu „Honorowy Członek Towarzystwa „Przywrócić Dzieciństwo”.

Nieco młodsi ale również zaawansowani wiekiem i stażem w T-twie są koledzy Kazimierz Dąbrowski i Stanisław Wroniak. Kolega Dąbrowski od kilkunastu lat zbiera i kompletuje materiały dokumentujące historię ognisk „Dziadka” Lisieckiego i Towarzystwa, a kolega Wroniak, również od kilkunastu lat pełni odpowiedzialną i trudną rolę skarbnika w Zarządzie Towarzystwa. Nie przesadzę, gdy powiem, że są to dwa główne filary nie tylko Zarządu, ale całego Towarzystwa. Do tych filarów udanie dołączają kol.kol.Joanna Judzińska i Katarzyna Gronostajska. Kontynuując to budowlane porównanie, powiem, że wokół tych filarów powstaje solidny mur, który tworzy wielu z obecnych członków Towarzystwa.

Niezmiennie wspiera nas swoim autorytetem i zaangażowaniem również zięć „Dziadka” Lisieckiego i syn bohaterskiego Rotmistrza Witolda Pileckiego – kolega Andrzej Pilecki. W różnych okresach czasu działali w Kole Wychowanków lub w Towarzystwie także inni koledzy: Andrzej Tauer, Marek Hauszyld, Bogusław Osiński, Andrzej Kawka, Andrzej Kowalski, Antoni Świątkowski, Tadeusz Kowalczyk, Wacław Skudniewski i inni. Z dalekiego świata wspierali nas: Jan Rek, Marek Jasiński, Edward Jokiel, Bohdan Brym, Krzysztof Jędrykiewicz, Mariusz Cyrta, Janusz Zakrzewski, Marek Małkowski  i inni. Każda z tych osób „oddawała” swój „dług” wobec ognisk .Wszystkim tym osobom należy się nasze szczególne podziękowanie i wdzięczność za to, czego dokonali dla Towarzystwa, dla sprawy ogniskowej, dla pamięci Dziadka.

Pilnie potrzebujemy jednak „młodej krwi” i tu jest apel do średniego pokolenia wychowanków ognisk a także do wychowawców obecnych ognisk o włączanie się do tej pracy.

Wracając do mojego społecznego życiorysu – z jednej strony mam poczucie satysfakcji, bo uczestniczyłem w tworzeniu tej budowli, z drugiej – mam poczucie niedosytu, bo chciałem więcej. Jesteśmy najstarszą, działającą nieprzerwanie, zajmującą się dziećmi, organizacją społeczną w Polsce. Potwierdziło to wyróżnienie, jakie spotkało nas 19 stycznia br., gdy zostaliśmy zaproszeni do Urzędu Miasta St. W-wy i z rąk Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Walz otrzymaliśmy dyplom za „wieloletnią aktywność na rzecz wspólnego dobra  mieszkańców Warszawy oraz podtrzymywanie tradycji przedwojennych warszawskich towarzystw społecznych”.

Takie wyróżnienia i taka historia zobowiązują. Nie udało nam się jednak przez te wszystkie lata osiągnąć poziomu liczbowego (w szerokim znaczeniu tego słowa), jaki osiągają inne organizacje społeczne, nawet powstałe stosunkowo niedawno. I nad tym także ubolewam.

Kiedyś marzyło mi się, aby nasza organizacja była rozpoznawalna nie tylko w Polsce ale także w świecie, podobnie jak na przykład brytyjska organizacja Barnardos. Marzy mi się, aby, gdy ktoś z innego kraju, klikając w Google w poszukiwaniu organizacji opiekuńczo-wychowawczej w Polsce – na pierwszym miejscu znajdzie nasze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Ulicy i ogniska „Dziadka” Lisieckiego. Już dziesięć lat temu podejmowałem takie próby, gdy dwukrotnie  na forum UNICEFF w Nowym Jorku  przedstawiłem problematykę pedagogiki opiekuńczej w Polsce na przykładzie ognisk Kazimierza Lisieckiego „Dziadka”.

Ten rozszerzony tekst z UNICEF wykorzystuję obecnie jako popularyzację pedagogiki Lisieckiego na różnych kursach nauczycielskich w Polsce, gdzie jestem proszony o wygłoszenie referatu. Ciągle są to jednak kroki niewystarczające. Chciałbym i tego życzę moim następcom, aby ci, którzy przejmą po mnie prowadzenie organizacji, robili to jeszcze skuteczniej.

Wielkość organizacji musi się łączyć z jej jakością i rozpoznawalnością. Wartości „dziadkowe” nadały ogniskom swoje własne piętno i wyróżnik wśród innych organizacji społecznych i obowiązkiem tych, którzy chcą kierować Towarzystwem jest, aby  „dziadkowe” dzieło utrzymać.

Organizacja może istnieć przez dziesiątki – a nawet setki lat. Nasza także. Jednak, co jest naturalną koleją rzeczy, jedni ludzie odchodzą, inni przychodzą. Najważniejsza jest kontynuacja.

To tyle o moich marzeniach i  mojej wizji dla Towarzystwa.

Dzisiaj przyszedł również czas na mnie. Stresy, względy zdrowotne, zmiana miejsca zamieszkania – to są powody, dla których w dniu 26 marca (2011) na ręce Walnego Zebrania, które mnie wybrało w ubiegłym roku na stanowisko prezesa, złożyłem rezygnację zarówno  z funkcji prezesa jak i członka Zarządu Krajowego.

Nie oznacza to, że zaprzestaję działalności w Towarzystwie. Pozostając członkiem Towarzystwa, tak jak to robiłem dotychczas, będę promował nadal pedagogikę Kazimierza Lisieckiego „Dziadka” zarówno w kraju jak i zagranicą. Mam również plany założenia nowego koła terenowego w Pilawie a  następnie świetlicy lub ogniska w ramach Towarzystwa „Przywrócić Dzieciństwo”.

Jeśli chodzi o propagowanie dorobku Kazimierza Lisieckiego, mam opracowaną multimedialną prelekcję nt. Pedagogiki K.Lisieckiego i występuję z nią czasami na różnych kursach bądź konferencjach, a także przekazuję do publikacji w prasie. Tekst ten jest znany wszystkim, którzy chcieli go poznać, był też wysłany drogą mailową do dyrekcji i pracowników ZOW. Jest również opublikowany na stronie www.dziadeklisiecki.org

Jeżeli będzie zainteresowanie, jestem gotowy wygłosić tę prelekcję również dla pracowników ognisk. Pragnę poinformować także Państwa, że w czerwcu odbędzie się konferencja pedagogiczna dla 200 osób nt. polskich pedagogów Janusza Korczaka, Aleksandra Kamińskiego i Kazimierza Lisieckiego. Będzie to kolejna, dobra okazja do promocji „Dziadka” i naszego Towarzystwa.

Przechodząc do Walnego Zebrania, podczas którego odbędą się wybory uzupełniające, i na chwilę cofając się do ostatniego WZ, chciałbym oświadczyć, że wyniki ubiegłorocznych wyborów przyjąłem z ubolewaniem. Ubolewałem z tego powodu, że do Zarządu nie weszło kilka wartościowych osób z grona pracowników ZOW. Wprawdzie Statut przewiduje możliwość kooptacji w ciągu kadencji do 30% składu Zarządu (i taką propozycję złożyliśmy do Zespołu Ognisk Wychowawczych), jednakże ZOW nie przyjęło tej oferty. W programie Walnego Zebrania jest punkt dotyczący wyborów uzupełniających i będzie możliwość naprawienia tego błędu. W wyniku mojej, przedstawionej wyżej, decyzji zaszła także konieczność wyboru nowego prezesa.

Zachęcam Państwa do zapomnienia o uprzedzeniach i żalach. Dzisiaj, gdy zagrożona jest egzystencja całego ZOW, ważne a może nawet najważniejsze jest silniejsze włączenie pracowników ZOW – członków T-twa, w decyzyjne działania Zarządu. Również oczekujemy reprezentantów spośród  młodszej generacji wychowanków ognisk.

Kandydaci do Zarządu powinni mieć świadomość, że bycie członkiem Zarządu, jako reprezentacji Towarzystwa – to nie tylko zaszczyt i (wątpliwe) honory, ale także ciężka, społeczna praca.

Dokonajmy  zatem słusznych i najlepszych wyborów.

Warszawa, marzec 2011 r.

Bogusław Homicki,                                                                                                                                                                                         inicjator, współzałożyciel Koła Wychowanków i Towarzystwa „Przywrócić Dzieciństwo”, wieloletni prezes obydwu struktur w różnych okresach.