Mowa wygłoszona 8 maja 2016 r. w Ostrowi Mazowieckiej podczas odsłaniania tablicy pamiątkowej dot. zaślubin Marii Ostrowskiej z Witoldem Pileckim. Mowa aktualna także w dniu 20 maja 2017 roku podczas otwierania Muzeum Rodziny Ostrowskich i małżeństwa Pileckich.

—————————————-

Dzisiejsza uroczystość ma uczcić pamięć małżeństwa Marii i Witolda Pileckich, a więc ma przedstawić  Marię z domu Ostrowską, rodowitą ostrowiankę i  pochodzącego z Kresów Witolda Pileckiego, który jest czczony przez Polaków jako bohater narodowy.

O Witoldzie Pileckim wiemy już bardzo dużo. Może dla młodszego pokolenia, bo to ciągle nie jest wyraźnie ukazane, przypomnijmy tylko, że Żołnierze Wyklęci czy też – co jest właściwszym określeniem – Żołnierze Niezłomni to nie byli „bandyci” jak chciała tego ówczesna sowiecka propaganda, tylko to byli Polacy, którym zabrano ojczyznę. Bo w wyniku zdradzieckiej umowy Hitlera ze Stalinem we wrześniu 1939 roku dokonano  IV rozbioru Polski i wzdłuż rzeki Bug wyznaczono granice pomiędzy  Niemcami a Związkiem Radzieckim i Polska znalazła się pod okupacją dwóch najeźdźców.

Wprawdzie w wyniku przegranej wojny Niemcy zostały wypchnięte za Odrę, ale wschodnie tereny do Bugu, które stanowiły ponad 52% przedwojennego terytorium Polski a także 18 milionów zamieszkujących te tereny obywateli polskich, pozostały w rękach najeźdźców ze Wschodu. Zachodni alianci zaakceptowali ten stan i tak pozostało  do dzisiaj. Nie może więc nikogo dziwić, że znaleźli się tacy Polacy, a szczególnie ci, którzy fizycznie utracili swoją ziemię, że nie chcieli się zgodzić na ten zdradziecki i zbrodniczy akt i podjęli walkę z  sowieckim okupantem. To był wręcz ich obowiązek.

Ostrów Mazowiecka, gdzie się dzisiaj znajdujemy, to przede wszystkim rodzinne miasto rodu Ostrowskich i Marii, także noszącej z domu nazwisko Ostrowska. Należy więc poświęcić więcej czasu na przypomnienie, czy też przedstawienie zebranym tej szlachetnej, ale ciągle przemilczanej, postaci.

Ślub Pileckich odbył się 7 kwietnia 1931 roku. Był to ślub cichy, bez żadnego wesela ani też „kawalerskiego wieczoru”, bo dwa miesiące wcześniej zmarł ojciec Marii – Konstanty Ostrowski i w rodzinie trwał okres żałoby. Ledwie siedem lat dane było cieszyć się Marii rodzinnym szczęściem, które przeżywali małżonkowie w majątku Witolda w Sukurczach. Po 17 września 1939 roku Sukurcze znalazło się pod okupacją sowiecką. Stalinowska polityczna policja NKWD  na okupowanych terenach w pierwszej kolejności niszczyła polską inteligencję i ziemiaństwo a także rodziny polskich oficerów.

Ostrzeżona przez sąsiada, Białorusina, że znajduje się już na liście do wywózki na Sybir – Maria z dwojgiem dzieci przekroczyła nielegalnie (ale przecież także nielegalną) granicę i dotarła do swojego rodzinnego miasta. Będąc w Ostrowi podejmowała różne prace, ale nie wolno było jej wykonywać jej właściwego zawodu – nauczycielki. 8 maja 1947 roku Maria otrzymała, przedostatnią z tych najgorszych – wiadomość o aresztowaniu męża przez urząd bezpieczeństwa. Witold Pilecki od tej chwili już nie opuścił żywy tej słynnej katowni przy ulicy Rakowieckiej  w Warszawie. Po trwającym rok, okrutnym śledztwie, w marcu następnego roku ogłoszono wyrok i szybko, bo, już po dwóch miesiącach, to jest 25 maja 1948 roku strzałem w tył głowy pozbawiono życia męża Marii, największego polskiego bohatera drugiej wojny światowej.

Rozpoczęły się też szykany wobec Marii i kłopoty w pracy. Chcąc uniknąć szykan Maria Pilecka na początku lat 1950. przeniosła się do Warszawy. Jednak i tutaj nie mogła znaleźć pracy odpowiadającej jej kwalifikacjom.

Tyle dowiedziałem się z historii i rodzinnych przekazów. Dalej jest już moja osobista relacja, którą potwierdzą obecni tu inni wychowankowie Marii Pileckiej.

Jako pochodzący z wielodzietnej i niezamożnej rodziny dwunastoletni chłopak znalazłem się w jednym z, zakładanych przez słynnego pedagoga i wychowawcę  – Kazimierza Lisieckiego „Dziadka – ognisku Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Ulicy w Warszawie na Pradze przy ulicy Środkowej 9. I tu poznałem moją najukochańszą wychowawczynię.

W roku 1952 Kazimierz Lisiecki nie bał się przyjąć do pracy w charakterze wychowawczyni Marii Pileckiej, nauczycielki z Kresów, wdowy po „wrogu ludu”, rotmistrzu Witoldzie Pileckim.  Pozwolił jej robić to, co najlepiej umiała – uczyć i wychowywać dzieci.  Chociaż, dla kamuflażu, została zatrudniona jako intendentka. Najukochańsza wychowawczyni kilku pokoleń chłopców szybko otrzymała od nas tytuł „Ciocia”. Ubierała się skromnie lecz dystyngowanie. Jej ciepło wewnętrzne przyciągało jak magnes. Wybaczała nam wszystkie nasze chłopięce wybryki. Chroniła przed surowym ,,Dziadkiem”, słuchała z uwagą o naszych sukcesach i kłopotach. Ale na jej twarzy przeważnie gościł smutek i jakieś zadumanie. Jednak nigdy nie dowiedzieliśmy się od niej, o jej własnym, tragicznym losie. Kochając nas, warszawskich łobuziaków, oddawała nam serce, które chciało bić też dla tego jedynego, dla męża, dla ojca jej dzieci. To jej nie było dane, podobnie jak tysiącom innych wdów po polskich bohaterach – Żołnierzach Wyklętych.

Jej osobistą tragedię wynagrodził los, pozwalając dożyć sędziwego wieku. Zmarła w roku 2006 mając 96 lat.

Bogusław Homicki
Prezes Honorowy
„Przywrócić Dzieciństwo”
Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Ulicy
im. Kazimierza Lisieckiego „Dziadka”

Ostrów Mazowiecka, 8 maja 2016 r. – 20 maja 2017 r.