Dziki i Mamuty

100_5975Mamuty i… dziki

W sobotę, 26 sierpnia 2017 r. odbyła się, zainicjowana przez Tadzia Krzoska, zapowiadana od miesiąca, super udana impreza – Grilowanie w Świdrze. Była to po ubiegłorocznej, zwołanej przez Janusza Zakrzewskiego „Sapera” (ponad 60 osób), najliczniejsza impreza organizowana przez Mamutów. Przybyło nas (tych oficjalnych, bo o niezaproszonych będzie na końcu) około 30 osób plus jeden piesek York o imieniu Bobby.

Trudno opisać słowami to poczucie luzu i relaksu, jaki zapanował na spotkaniu.

100_5998

Można by powiedzieć, że impreza sama się dokonała i rozkręciła. Byłaby to prawda ale nie do końca. Bo wcześniej przygotował ognisko i przywiózł stolik do grillowania Leon Korgul „Leoncjo” a podczas spotkania, niejako w tle, grana była dyskretna muzyka wykonywana przez Bogumiła Tomasiewicza (gitara) i jego przyjaciela  Lucjana Zgorzałkę (trąbka). Przeważały utwory muzyki  klasycznej w tym znane, najlepsze „kawałki”  jazzowe. Wielkie dzięki Bogusiu i Lucjanie za tę ucztę duchową.

100_5982

Ale, jak to u Mamutów, musiały być też nasze ogniskowe piosenki. I kilka, pod wodzą Tadzia Kowalczyka, zaśpiewaliśmy.

Towarzystwo podzieliło się na grupki i rozprawiało zapamiętale aż do ciemnej bezksiężycowej nocy, która w sierpniu zapada już o godzinie 21.

100_5986

Wspomnieniom nie było końca, marzeniom i planom na przyszłość też. Nikt nie narzekał na łamanie w kościach i inne dolegliwości.

100_5988

Żony ogniskowców też świetnie się zintegrowały. Do grupy dołączyli goście z zewnątrz, czyli rodziny Mamutów oraz malarka z Otwocka ze swoim mężem.  Koło Świder reprezentowała Grażyna Rzeplińska, jego przewodnicząca, Janusz Goliński otwocki radny, Danusia Klemt, Bogusław Cieciórkowski i Ryszard Bonk.

100_5987

Na chwilę odwiedził nas też Wojtek Turewicz, były wychowawca, kierownik Ogniska Świder a później – Dyrektor ZOW. Nie popsuła dobrego nastroju  nawet wizyta stadka dzików: sześcioro już dorodnych warchlaków i ich maciora. Dziki były tak bezczelne, że obojętnie ryły ziemię, gdy ja je z odległości kilku metrów fotografowałem. Jednak trochę kultury zachowały bo omijały nasze, rajcujące przy ognisku grono, szerokim łukiem.

100_6008

Swoją drogą, ochrona zwierząt chyba przekracza już granice rozsądku, bo takie wizyty, na terenach, gdzie przebywają ludzie a zwłaszcza dzieci, stają się już niebezpieczne. Że dzików jest już dużo, może nawet zbyt dużo, przekonaliśmy się jeszcze raz tego samego wieczora w drodze powrotnej do Pilawy. Otóż szosę lubelską na wysokości Otwocka próbowało przekroczyć inne stadko dzików i nastąpiła jatka bo pięcioro warchlaków padło pod kołami pędzących samochodów. Działo się to akurat w momencie, gdy wracaliśmy z małżonką ze Świdra i, niestety, również nasz samochód najechał na nieżyjącego już jednego z dziczków.

100_6015

Jednemu z kolegów (Sławkowi Rapijowcowi) tak spodobało się w Świdrze, że rozbił sobie w pobliżu dogasającego ogniska mały namiocik i pozostał tam na noc. Nie znam jeszcze jego relacji i nie mogę napisać jak przebiegła reszta tej koegzystencjalnej nocy Sławka z dzikami? Wierzę, że zbratany z Matką Naturą Sławek, potrafi rozmawiać również z tą dziką zwierzyną.

Do zobaczenia na kolejnej imprezie. Najbliższa – Piknik rodzinny „A w Świdrze już jesień”, organizowany przez dyrekcję Ogniska Świder, planowany jest na niedzielę 1 października.

Relację sporządził

Bogusław Homicki